Prezent ślubny

Gabriela wychodziła za mąż pod koniec grudnia, jej nowy mąż Łukasz był bardzo młody jak ona sama, ale bardziej zaradny niż wszyscy razem wzięci ich rodzice. Od miesiąca szukali mieszkania Poznań, jeszcze na początku stycznia mieszkali z rodzicami panny młodej, a już na walentynki mieli swoje gniazdko. Na początek tylko jeden pokój był do zamieszkania, a właściwie kuchnia, olbrzymia kuchnia, reszta była w rozsypce. Mieszkania Poznań to było ich marzenie, nie chcieli mieszkać z rodzicami, woleli już być razem i cierpieć niedogodności z powodu remontu. Ich mieszkanie Poznań nie było bardzo duże, bo miało pięćdziesiąt pięć metrów kwadratowych, ale było bardzo wysokie i to właśnie fantastycznie wykorzystał Łukasz. Mieszkanie mieli na własność, ich obowiązkiem była dozgonna pomoc staruszce mieszkającej w drugiej części mieszkania, mieszkali osobny, wspólny mieli tylko korytarz. Staruszka była samotna i podzieliła duże kiedyś mieszkanie na dwa, żeby wynajmować jedną część. Łukasz poznał tą panią kiedyś na ulicy, potrzebowała pomocy i tylko on jeden jej pomógł, od tego czasu zupełnie bezinteresownie pomagał jej czasem. Kiedy się dowiedział, że się żeni, zrobiła mu taki prezent ślubny, oddała mu wynajmowaną wcześniej część mieszkania, poprosiła tylko o pomoc.

 

ARCHIWUM

Remont i duchy

Dawniej, kiedy moja babcia jeszcze żyła, mówiła, że jak wyrzucimy jej najcenniejsze rzeczy to będzie nas straszyła, a w ogóle to będzie na zawsze duchem w tym mieszkaniu. Ona zawsze zajmowała mieszkania Poznań, różne, bo tak różnie jej

Wspólny korytarz

Młodzi dostali mieszkanie na własność, jedną jego część, drugą mieli otrzymać po śmierci staruszki. Staruszka była bardzo uprzejma, nie wymagała wiele pomocy, właściwie to nawet młodym pomagała, zawsze miała dobre słowo, nie zrzęd